/>

środa, 18 marca 2015

Rabarbar

Uszanowanko i świnia kukurydza!
Jakiś czas temu zrobiłam sesję z dwoma Simami. I chociaż bardzo nie chcę tego przyznawać- wyszła biednie. Myślałam, że w pozach, które pobrałam będzie coś więcej, niż tylko całowanie i przytulanie się tak, że Simom nie widać twarzy. Ale cóż... Bywa :)






piątek, 13 marca 2015

π, setka i biała Marzia.

Wszystkiego najlepszego z okazji światowego dnia liczby π!



Świnia kukurydza!
Cóż dużo się działo... Ale po kij opowiadać...
Dzisiaj, piątek trzynastego marca dwutysięcznego piętnastego roku obchodzimy narodowy dzień liczby π.  




Takie rzeczy tylko u nas w szkole :)

A tak przy okazji szkoły: dzisiaj miałam zastępstwo z śmiechowym panem od biologii. 

A co ty masz na ławce?! Telefon?! Wiesz co ja robię z takimi telefonami?!
*chwila ciszy*
Instaluje na nich Windowsa! A wiesz jak się instaluje Windowsa?!
*znów chwila ciszy*
Otwierasz window i krzyczysz LEEEECIIII!
Wiesz, tak żeby kogoś nie zabić.

Dzisiaj ogólnie jest jeden z lepszych dni w moim życiu...
 Pomimo piątku trzynastego :)

Na fanpage moim i Szantalka wybiło właśnie 100 like, za co jestem normastycznie wdzięczna.


No cóż, bywało lepiej i gorzej. Czasem miałyśmy już dość, że nikt nie zauważa naszej pracy, a tutaj wybiła nam pierwsza stenica. 
Łapki są naprawdę wielką motywacją.






Z tych Simek powstał nasz nowy kolaż na tło. Cóż, trochę się nad nim pomęczyłam, ale chyba warto było. 


Na koniec jeszcze dam moją niedawną dość nietypową sesję. Bo oto natchnęło mnie do zrobienia Simki, która ma straszyć małe dzieci. Nie no, żartuje. Po prostu taką Simkę sobie wyobraziłam. Oto Marzia.








środa, 18 lutego 2015

Sesja.

Dzisiaj dodaję moje pierwsze spotkanie z pose palyerem. Wyszło... Chyba nieźle. Przynajmniej jak na pierwszy raz :)
Poznajcie zieloną Alice.
I przy okazji zapraszam na Szantal & Norman

                                     









TAM JEST MUCHAAAAA!




poniedziałek, 16 lutego 2015

Świnia kukurydza i o mnie słów kilka.



Świnia kukurydza!
Tak brzmi powitanie wymyślone przeze mnie i Szantala w odległych czasach. A bardziej precyzyjnie: w zeszłe wakacje.
Były to czasy kiedy to ja uczyłam się języka Simlish (simowego). Niestety, moja nauka skończyła się na ,,sul sul'', bo jestem zbyt leniwa. Bądź, co bądź dowiedziałam się, że owe ,,sul sul'' znaczy coś w rodzaju ,,cześć/ dzień dobry/ hej''.
Tego dnia siedziałam z Szantalem na drewniaku, rozmawiałyśmy o przyczynach powstania styczniowego, wyliczeniu pierwiastka z 34 i o tym, jak ważna jest znajomość budowy mchu w życiu.
Nie, żartuję.
Po prostu robiłyśmy nic.
I wtedy chciałam się pochwalić moją umiejętnością mówienia po simlishowemu i oznajmiłam, że ,,sul sul'' znaczy ,,dzień dobry''.
Szan nie zareagowała śmiechem, czy ironicznym spojrzeniem gościa, któremu pies zjadł jedyny krawat.
Zapytała jedynie ,,Czemu?''
No to ja wymyśliłam na szybko, że skoro simowie się tak witają to pierwsze ,,sul'' nie może oznaczać ,,świnia'', a drugie ,,kukurydza'', bo nikt się tak nie wita.
,,To może zaczniemy?''
I tym sposobem liczba ludzi witających się ,,świnia kukurydza'' wzrosła z zera do dwóch. 

Więc teraz opowiem coś o mnie.
Nazywam się Norman i jestem dziewczynką.
Nie, Norman nie ma nic wspólnego z transseksualnością. To po prostu pseudonim, z którym się już oswoiłam na tyle, aby używać go w sieci.
Dobra to dalej:
Nazywam się Norman i mam 15 wiosen.
Teoretycznie to prawie piętnaście, bo mam urodziny 4. maja.
Nazywam się Norman i mam 15 wiosen. Blog będzie poświęcony głównie simsom. 
Dokładniej Sims 3. Jestem przeciwniczką czwórki. 

Nazywam się Norman, mam 15 wiosen, blog będzie o simsach.
Tyle informacji Wam wystarczy jak na razie.
Dziękuję za uwagę, do następnego wpisu.